Pisać riffy codziennie i trzymać się swojej ścieżki

Wywiad z gitarzystą zespołu Tersha - Krzysztofem Ciupą

Autor: Piotr Sierzputowski, 17.08.2020

Krzysztof Ciupa, Tersha, fot. Wojciech Kryszajtys

Zaczynał około 2006 roku w ostrołęcko-łomżyńskim DESTYLACIE. Obecnie napędza gdański thrash metalowy zespół TERSHA, z którym zagrał mnóstwo koncertów i dzielił scenę z zespołami z całego świata. 4 wydane płyty, w tym jedna długogrająca... a kolejna w drodze. Ja już nie mogę się doczekać, ponieważ ten zespół naprawdę ma moc i bardzo lubię chodzić na ich koncerty. Tymczasem, zapraszam na wywiad z Krzysztofem Ciupą - gitarzystą Tershy. Ma mnóstwo ciekawych rzeczy do przekazania.

***

Gra w zespole i praca muzyka jest na pewno przyjemna, ale też nie należy do najłatwiejszych… Przede wszystkim trzeba się nauczyć grać, stworzyć muzykę, nagrać ją, zmobilizować członków zespołu do pracy (jak już ich znajdziesz), poradzić sobie z własnym lenistwem… Jakie są Twoje najlepsze cechy charakteru, które pozwoliły Ci przez to wszystko przejść?

Myślę że bardzo dużo zależy od osobistego podejścia do tematu. Zdecydowanie łatwiej jest uczyć się, tworzyć i pracować w grupie nad czymś co sprawia nam frajdę, i robimy to z pasją. Ale to nie wszystko! Ważne jest aby bardzo dużo nad sobą pracować, stawiać sobie ciągle nowe cele i je realizować, krok po kroku.

Co, Twoim zdaniem, powstrzymuje muzyków (młodych i starych) przed tym, żeby założyć zespół i zacząć grać koncerty / nagrywać płyty. Pytam oczywiście o czynniki wewnętrzne, czyli to jak Ci muzycy sami sobie przeszkadzają w tym, żeby osiągnąć to, czego chcą?

Droga każdego muzyka usłana jest błędami. Ale nie ma w tym nic złego, najgorszy jest strach przed popełnieniem błędu który blokuje nasze działania. Kto nie ryzykuje ten nie pije szampana!

Należy sobie zdać sprawę z tego, że droga do kariery muzycznej jest bardzo trudna. Szybko dochodzimy do wniosku że wydajemy bardzo dużo pieniędzy i poświęcamy kupę czasu aby być jak najlepszym w tym co robimy, a jednak osoby z którymi gramy w zespole nie pracują nad sobą, nie inwestują w siebie a wręcz ciągną całość w dół.

Wniosek jest dość prosty. Nie bójmy się zmian w życiu osobistym, towarzyskim lub w zespole.

Jakbyś mógł cofnąć się w czasie i spotkałbyś młodszą wersję siebie, co byś mu (sobie) powiedział (w temacie muzyki i grania)?

Myślę że zawsze warto nakreślić sobie jakiś konkretny cel, a potem z determinacją do niego dążyć. Z perspektywy czasu, zrozumiałem że kiedyś byłem bardzo rozproszony tym co chcę nowego osiągnąć. Chciałem nauczyć się jak najwięcej i jak najszybciej, w efekcie uczyłem się bardzo pobieżnie. Do każdego problemu jaki sobie stawiamy, należy podejść tak aby rozwiązać go na sto procent. Inaczej prędzej czy później to zaniedbanie do nas wróci.

Jak umiesz grać i tworzyć, to możesz robić mnóstwo fajnych rzeczy. Jakie są Twoje najlepsze wspomnienia / osiągnięcia związane z graniem w zespole i poza nim (np. na zwykłych spotkaniach ze znajomymi)?

Zawsze najlepiej wspominam wyjazdy na koncerty i cała otoczka jaka temu towarzyszy. Przykładowo, po każdym koncercie, w drodze powrotnej lub w hotelu mamy taki zwyczaj nocnych pogadanek na luzie przy piwku. Gadamy o tym co się działo w trakcie naszego występu lub innych kapel. Omawiamy masę różnych tematów, zarówno tych poważnych jak i całkowicie nie poważnych. Taka wymiana myśli zawsze jest cenna, z występu na występ rozumiemy się coraz lepiej, przekłada się to również na pracę w sali prób nad utworami, czujemy że to co tworzymy jest coraz bardziej świadome.

Jeżeli chodzi o muzyczne aspekty pracy w zespole, jest tutaj dużo różnych rzeczy, które trzeba robić – próby, przygotowania do koncertów, ćwiczenie utworów, tworzenie muzyki, nagrywanie… Który z tych aspektów jest Twoim ulubionym (łącznie z tymi, których nie wymieniłem)?

Krzysztof Ciupa, Tersha, fot. Tarakum Photography

Uwielbiam wieczorami siadać do gitary i pisać nowe riffy. Robię to niemal każdego dnia, rozkładam je na czynniki i składam z powrotem. Tak tworzę szkielet pod nowe utwory. Następnie gdy spotykamy się na próbach, siadamy całym zespołem nad świeżo powstałym materiałem i wtedy każdy wnosi coś zupełnie nowego od siebie. Wszystko co napisałem odkrywam zupełnie na nowo. To chyba najbardziej ekscytujący aspekt grania w zespole. Oczywiście obok zagrania świetnego koncertu przed doskonale bawiącą się publicznością!

Mówi się, że człowiek uczy się na błędach… i moim zdaniem dobrze się mówi :) Założę się, że ucząc się tego co teraz umiesz, nieraz zdarzało Ci się coś spieprzyć. Czy jest jakaś historia tego typu, którą mógłbyś się z nami podzielić? Czego się dzięki temu nauczyłeś?

Zdarzało się że przygotowując jakiś utwór na sali prób wydawało nam się że wszystko gra doskonale. Zupełnie inny jest odbiór po odsłuchaniu swoich partii w studio lub z nagrań w trakcie koncertu. Okazuje się że zupełnie inaczej odbieramy muzykę w trakcie grania (nie zważając na drobne potknięcia) a inaczej w trakcie późniejszego odsłuchu. Słyszymy wtedy dosłownie każde najdrobniejsze niedociągnięcie. Od tego czasu nauczyliśmy się pracować tak aby stale nagrywać siebie podczas gry na próbach, w domu, szlifując dzięki temu m.in. artykulację a nawet obycie na scenie, dzięki czemu dużo łatwiej jest wejść na nią na ‘luzie’.

Powrót do przyszłości 2 – Co powiedziałbyś młodszej wersji siebie po popełnieniu błędu, o którym właśnie opowiedziałeś?

Pracuj szczegółowo nad każdym aspektem brzmienia, artykulacji, rytmem, swoimi partiami i sekcjami. To bardzo ważne. Kup podstawowy zestaw do nagrywania, może to być nawet kamerka w telefonie… i nagrywaj! Nagrywaj próby, nagrywaj siebie jak grasz w domu, jak ćwiczysz fikołki na gitarze. Nagrywaj audio i video. Spojrzysz i usłyszysz się tak jak widzi i słyszy ciebie publiczność. To bardzo kształtujące doświadczenie.

Jak się publikuje swoją muzykę, albo gra koncerty… albo gra w ogóle - często można się spotkać ze złośliwymi i głupimi uwagami ze strony innych ludzi. Gdybyśmy się tym przejmowali, raczej nikt z nas już by nie grał. Jaki jest Twój pogląd na to zjawisko i jak sobie z nim radzisz?

Należy oddzielić hejt od konstruktywnej krytyki. Ten pierwszy należy zwyczajnie olać i tyle. Zawsze znajdą się osoby prowokujące, i należy zwyczajnie uzbroić się w dystans do tego zjawiska. Co innego z konstruktywną krytyką, z którą nie musimy się zgadzać, jednak warto chociaż trochę się nad nią pochylić. Takie podejście z doświadczenia się sprawdza. Pamiętajmy, że jako muzycy i artyści stale wystawiamy się na oceny i opinie naszych dokonań przez publiczność. Tak już to wygląda.

Jak dobrze trzeba grać, żeby grać w zespole? Jak dobrze musiałby grać ktoś, kogo przyjąłbyś do swojego zespołu? Co poza muzyką musiałby ten ktoś sobą reprezentować?

Myślę że rzecz polega na znalezieniu się w gronie odpowiednich osób i pociąganiu siebie nawzajem w kierunku rozwoju. Taka ‘grupa wzajemnej inspiracji’! Kiedy zakładałem z kolegami pierwszy zespół, sam kompletnie nie umiałem grać na gitarze. Jednak założenie było takie aby się bawić i rozwijać swoje umiejętności, więc tak po prostu wszystko fajne ruszyło. Bardzo szybko zaczęliśmy koncertować i poznawaliśmy scenę krok po kroku.

Wracając do teraźniejszości. Tak się składa że szukamy od jakiegoś czasu drugiego gitarzysty do naszego składu i siłą rzeczy, dziś musimy patrzeć na to z innej perspektywy. Na pewno musi być to osoba która chce wnieść coś do zespołu, czuje muzykę i się nią bawi. To bardzo cenny zestaw cech, szczególnie ważny gdy chce się napisać wspólnie dobry utwór a potem zagrać go na scenie.

Poza tym, taka osoba powinna być po prostu dobrym człowiekiem. Jedziemy w trasę, przed nami wiele obowiązków. Ważne jest wzajemne zaufanie, że każdy wywiąże się jak najlepiej. Wtedy zespół jest silny, zgrany i wszystko działa jak należy.

Mówi się, że żeby grać czy tworzyć muzykę potrzebny jest talent… i jest w tym trochę prawdy, jednak z mojego doświadczenia wynika, że to sformułowanie jest używane głównie w formie wymówki, przez ludzi, którzy po prostu w siebie nie wierzą. Zastanawiam się, czy w Twoim przypadku, jeżeli chodzi o grę na gitarze czy pisanie muzyki, wszystko przychodziło Ci łatwo, czy może były jakieś aspekty, których na początku w ogóle nie rozumiałeś i musiałeś się bardzo napracować, żeby je opanować?

Z nauką gry na gitarze bywa tak że opanowanie podstawowych umiejętności może przychodzić dość szybko, jednak im dalej w las tym więcej drzew i jest zwyczajnie coraz trudniej. Tak było w moim przypadku. W perspektywie każdego roku to setki godzin ciężkiej harówy nad sobą. Nie ma niestety drogi na skróty. Ale efektem tego jest coraz większe poczucie spełnienia i chęć sięgania po więcej. To wspaniałe uczucie, warte tylu godzin pracy gdyż otwiera nam coraz więcej dróg i możliwości.

Krzysztof Ciupa, Tersha, fot. Mariusz Malczer Marszałkowski

U nas w Polsce jest bardzo dużo mądrych ludzi. Wszyscy się na wszystkim znają. Jeżeli chodzi o grę w zespole… czy w ogóle działalność muzyczną, można często usłyszeć, że żeby osiągnąć sukces, trzeba grać muzykę, która jest lubiana przez jak największą ilość osób (czyli dostosować swój styl do tego co akurat jest teraz modne). Co Ty o tym sądzisz?

Najważniejsze dla mnie jest to aby utwór który piszemy przede wszystkim podobał się mi i mojemu zespołowi. To sprawa najważniejsza aby nasza muzyka była szczera i wychodziła od nas.

Po za tym, muszę przyznać że słucham bardzo wiele współczesnych zespołów które w opinii wielu osiągnęły gigantyczny sukces, a są kompletnie poza głównym nurtem muzycznym. Są to różne kapele, trudne do precyzyjnego zdefiniowania w gatunku. Jednocześnie każdy z tych bandów ma swój zupełnie indywidualny, wyjątkowy i niepodrabialny styl, a publiczność była gromadzona od zera do setek tysięcy a nawet wielu milionów osób. Te kapele nagrywają, koncertują, bawią się muzyką i zarabiają. Myślę że można to uznać za sukces, prawda?

Jakie są Twoje muzyczne plany na przyszłość? Planujecie wydać coś nowego?

Bardzo dużo pracujemy nad zespołem. Aktualnie jesteśmy w trakcie pracy nad drugą płytą, i zdecydowanie widać już koniec prac na horyzoncie. Będzie zupełnie inna od debiutanckiej, i jesteśmy z niej coraz bardziej zadowoleni. Planowaliśmy wydać ją wcześniej, jednak zdecydowaliśmy się dać sobie nieco więcej czasu na szlifowanie materiału, i myślę że to była dobra decyzja ze względu na obecną wirusową sytuację. Być może wydamy po drodze EP-kę z utworami które nie znajdą się na drugim albumie. Dodatkowo zmienił się skład w naszym zespole, więc to kolejna okazja aby bardziej poeksperymentować przed wejściem do studia. Wszystko już się coraz wyraźniej klaruje. No i będziemy koncertować, koncertować i jeszcze raz koncertować! Najlepszy czas zdecydowanie przed nami!

***